Hejka
Chciałam was poinformować że następny rozdział pojawi się w czwartek a w niedzielę powinien być następny,nie mam ostatnio czasu bo muszę się uczyć -_-
To do czwartku :d
poniedziałek, 25 listopada 2013
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozdział 2
* z perspektywy Lilly *
Po zamknięciu drzwi , oparłam się na nich i osunęłam na dół . " Daniell nawet nie wie , jakie ma szczęście " . Momentalnie poczuła , jak do moich oczów napływają łzy .:
- Nie , nie teraz ! - gwałtownie wstałam i udałam się do swojego pokoju . Będąc już na miejscu , rzuciłam się na łóżko . Myślami wróciłam do tamtego dnia . Dnia , w którym straciłam najbliżą mojemu sercu osobę .
Retrospekcja :
" - Lilly , przestań zachowywać się , jak gówniara ! Ciągłe imprezy , wracanie nad ranem pijana . Co się z tobą dzieje ?! - krzyknęła po raz kolejny tego wieczoru mama . Stała przede mną i dawała bezsensowne kazanie . Nie rób tego i tak dalej . Ale dzisiaj wogól mnie to nie obchodziło . Podniosłam na nią wzrok .:
- O co tym razem chodzi ? - zapytałam lekceważąco .:
- Czy ty mnie wogóle słuchałaś ? - zaczęła , ale jej przerwałam .:
- Przykro mi , ale nie .
- No i widzisz o to mi chodzi . Czy , ja wogóle dla cb istnieję . Mam dość takiego traktowania ! Od dziś masz szlaban młoda damo ... A teraz ja jadę do miasta , a ty tu zostajesz , zrozumiałaś ? - powiedziała i skierowała swe kroki w stronę drzwi , które otworzyła .:
- Wiesz co ? Ty od rozwodu z tatą dla mnie umarłaś . - powiedziałam poważnie i powróciłam do przerwanej czynności .:
- Obyś nie żałowała swoich słów .
I wtedy po raz ostatni ją widziałam . Po godz dostałam telefon od podporucznika West , że doszło do wypadku , w którym uczestniczyła moja mama . Zmarła na miejscu na skutek odniesionych ran i utraty krwi . Do dziś nie mogę zapomnieć , jakie w tym dniu padły słowa . Do dziś ... obwiniam się za jej śmierć . "
- Kochanie , jesteś ? - krzyk taty z dołu przerwało moje przemyślenie . Spojrzałam na zegarek . No tak , o 19 kończy pracę .:
- O tu się schowała moja myszka ! - wszedł do pokoju z tym swoim radosnym uśmiechem , który niespodziewanie znikł .:
- Płakałaś . - stwierdził niż zapytał .:
- Ahh to nic , tatko . - starałam się by zabrzmiało to radośnie , ale wyszło tak , jak zwykle - dobijająco .:
- Tęsknisz za nią , prawda ? - zapytał siadając obok mnie na łóżku .:
- Tak ! - rzuciłam tylko i się do niego przytuliłam .
* tymczasem u Daniell *
Szłam powolnym krokiem w kierunku domu. Rozmyślałam co tak naprawdę mam jej powiedzieć,wtedy wpadłam na genialny pomysł "Kupię jej kwiaty,tak te co uwielbia tu...tulipany i potem mocno ją przytulę. Nie to nie zadziała"Nagle zorientowałam się że jestem koło domu. Przeklełam pod nosem i weszłam do środka. Było tu cicho i ciemno,zorientowałam się że pali się światło w kuchni. Biorąc głęboki wdech pewnymi krokami weszłam do środka.
- Mamo, możemy porozmawiać?- spytałam cicho, podniosa wzrok z blatu i spojrzała na mnie"Płakała,tak zawsze po naszej kłótni.Ona płakała,a ja zamykałam się w swoich czterech ścianach"
- Nie chciałam...przepraszam- spuściłam głowę
Nagle poczułam jej dłoń na ramieniu,spojrzałam na nią lekko się uśmiechała.Nie wytrzymałam rzuciłam jej się na szyję.
Po zamknięciu drzwi , oparłam się na nich i osunęłam na dół . " Daniell nawet nie wie , jakie ma szczęście " . Momentalnie poczuła , jak do moich oczów napływają łzy .:
- Nie , nie teraz ! - gwałtownie wstałam i udałam się do swojego pokoju . Będąc już na miejscu , rzuciłam się na łóżko . Myślami wróciłam do tamtego dnia . Dnia , w którym straciłam najbliżą mojemu sercu osobę .
Retrospekcja :
" - Lilly , przestań zachowywać się , jak gówniara ! Ciągłe imprezy , wracanie nad ranem pijana . Co się z tobą dzieje ?! - krzyknęła po raz kolejny tego wieczoru mama . Stała przede mną i dawała bezsensowne kazanie . Nie rób tego i tak dalej . Ale dzisiaj wogól mnie to nie obchodziło . Podniosłam na nią wzrok .:
- O co tym razem chodzi ? - zapytałam lekceważąco .:
- Czy ty mnie wogóle słuchałaś ? - zaczęła , ale jej przerwałam .:
- Przykro mi , ale nie .
- No i widzisz o to mi chodzi . Czy , ja wogóle dla cb istnieję . Mam dość takiego traktowania ! Od dziś masz szlaban młoda damo ... A teraz ja jadę do miasta , a ty tu zostajesz , zrozumiałaś ? - powiedziała i skierowała swe kroki w stronę drzwi , które otworzyła .:
- Wiesz co ? Ty od rozwodu z tatą dla mnie umarłaś . - powiedziałam poważnie i powróciłam do przerwanej czynności .:
- Obyś nie żałowała swoich słów .
I wtedy po raz ostatni ją widziałam . Po godz dostałam telefon od podporucznika West , że doszło do wypadku , w którym uczestniczyła moja mama . Zmarła na miejscu na skutek odniesionych ran i utraty krwi . Do dziś nie mogę zapomnieć , jakie w tym dniu padły słowa . Do dziś ... obwiniam się za jej śmierć . "
- Kochanie , jesteś ? - krzyk taty z dołu przerwało moje przemyślenie . Spojrzałam na zegarek . No tak , o 19 kończy pracę .:
- O tu się schowała moja myszka ! - wszedł do pokoju z tym swoim radosnym uśmiechem , który niespodziewanie znikł .:
- Płakałaś . - stwierdził niż zapytał .:
- Ahh to nic , tatko . - starałam się by zabrzmiało to radośnie , ale wyszło tak , jak zwykle - dobijająco .:
- Tęsknisz za nią , prawda ? - zapytał siadając obok mnie na łóżku .:
- Tak ! - rzuciłam tylko i się do niego przytuliłam .
* tymczasem u Daniell *
Szłam powolnym krokiem w kierunku domu. Rozmyślałam co tak naprawdę mam jej powiedzieć,wtedy wpadłam na genialny pomysł "Kupię jej kwiaty,tak te co uwielbia tu...tulipany i potem mocno ją przytulę. Nie to nie zadziała"Nagle zorientowałam się że jestem koło domu. Przeklełam pod nosem i weszłam do środka. Było tu cicho i ciemno,zorientowałam się że pali się światło w kuchni. Biorąc głęboki wdech pewnymi krokami weszłam do środka.
- Mamo, możemy porozmawiać?- spytałam cicho, podniosa wzrok z blatu i spojrzała na mnie"Płakała,tak zawsze po naszej kłótni.Ona płakała,a ja zamykałam się w swoich czterech ścianach"
- Nie chciałam...przepraszam- spuściłam głowę
Nagle poczułam jej dłoń na ramieniu,spojrzałam na nią lekko się uśmiechała.Nie wytrzymałam rzuciłam jej się na szyję.
*****
Dziś jest ten dzień. Razem z Lilly jedziemy do Londynu do szkoły muzycznej. Mam nadzieję że zaczniemy wszystko od początku.Jak dobrze pamiętam tata Lilly ma nas zawieść na lotnisko.
Nagle usłyszałam pukanie do dzwi
- Proszę -odpowiedziałam na pukanie
- Skarbie,tata Lilly już jest
- Już idę -zatrzymałam się półkroku - Mamo,dziękuję ci - podeszłam do niej i mocno przytuliłam
- Za co ??
- Za wszystko,będę tęsknić. Kocham cię
- Ja też cię kocham -jeszcze raz ją przytuliłam i zbiegłam na dół. Ostatni raz spojrzałam na nasze zdjęcie i schowałam je do torby :
"Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość. "
I jak wam się podoba wiem że rozdziały są krótkie ale pooli się rozwijam z tym pisaniem i następny rozdział będzie dłuższy :)
6 kom.=next rozdział :)
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 1
*z mojej perspektywy*
- Proszę cię Daniell skończ z tym , to cię zabija - po raz pierwszy od jakiegoś czasu moja mama zaczęła martwić się tym co robię. Tak , od jakiegoś czasu palę . Każdy mi powtarzał , że źle robię , że jestem zwykłą małolatą i robię to dla szpanu . Jednak ja ich nie słuchałam . Wprost ich unikałam tak , jak moją mamę . To przez nią wpadłam w ten nałóg . Dla niej najważniejsza była praca . Każdego dnia walczyłam by poświęciła mi chwilę czasu ,uczyłam się bardzo dobrze, brałam udziały w konkursach , a ona tylko mówiła "Gratulacje" i wracała do pracy.- A od kiedy obchodzi cię to co robię !!
- Przecież ty zawsze byłaś na mnie najważniejsza-powiedziała głośno wypuszczając powietrze.
Miałam już dość wszystkiego,pojedyncze łzy zaczęły spływać po mojej twarzy.
- Kłamiesz !!! Ty zawsze kłamałaś że mnie kochasz,że jestem ważna.
-Wcale nie-przerwałam jej
-Dość !!-wytarłam łzy i wybiegłam z domu.
Nie miałam po co , ale zaczęłam biec szybciej. Wiedziałam gdzie biegnę. Zatrzymałam się przy małym przytulnym domku i zapukałam do drzwi. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi za nich wyłoniła się Lilly , której od razu rzuciłam się w ramiona .:
- Jezu , Dan co się stało?! - spytała otulając mnie ramionami , jak prawdziwa siostra , której tak na prawdę nie miałam . "Tak , byłam jedynaczką ! ".
- Jesteś sama ? Możemy wejść do środka ? - zapytałam w odpowiedzi chaotycznie łapiąc powietrze .:
- Pewnie , że możemy . Jestem sama , więc chodź ! - powiedziała delikatnie mnie od siebie odsuwając i łapiąc za rękę zaprowadziła do środka . Będąc już w salonie posadziła mnie na kanapie i .:
- Napijesz się może herbaty ? - zapytała spokojnie . Spojrzałam na nią , a łzy nadal wypływały mi strumieniami . Po chwili poczułam , jak mi je ociera kciukiem .:
- Mała , nie płacz . - znów mnie przytuliła .:- Opowiedz mi co się stało ?
- Wiesz , jednak napiję się twoich śmiesznych ziółek . - powiedziałam lekko się uśmiechając . Dziewczyna tylko zaśmiała się pod nosem .:
- Teraz to chcesz moich ziółek , tak ? - i nie wiem dlaczego , ale razem wybuchłyśmy niekontrolowanym śmiechem . Po całych 5 min Lilly udała się do kuchni , by zaparzyć mi zielonej herbaty a ja myślałam , jak zacząć opowiadać o mojej strasznej kłótni z mamą ." Tak , ja i moje kłopoty . Jestem ciekawa , jak długo Lilly będzie się ze mną użerać ? "
- Ok , zaszalałam i mam to ! - oznajmiła dziewczyna wchodząc do pomieszczenia . Podeszła do stoliczka i położyła na nim tacę z dwiema szklanymi filiżankami z cytryną i dzbanek " zapewne ze ziółkami :) " .:
- Proszę . - wręczyłam mi jedną z filiżanek , by po chwili zalać i sobie .:
- Jak chcesz możesz mi teraz opowiedzieć , albo jak będziesz gotowa . Wiesz , że jestem tu dla ciebie . - uśmiechnęła się i wzięła łyk herbaty .:
- To co zwykle . - zaczęłam .: - Pokłóciłam się z mamą . - Dziewczyna kiwnęła głową , bym kontynuowałam . Wzięłam głęboki wdech i .:
- No więc poszło o to , że palę . Wiesz ... ona uważa , że przez to się zabiję i umrę na raka czy coś tam , ale wiesz ? Ja mam to gdzieś ! Ona nie jest ...
- No kim nie jest ? Matką ? to chciałaś powiedzieć ? - przerwała mi przyjaciółka a widząc , że milczę brnęła dalej .:
- Słuchaj Dan . Obie wiemy , że źle robisz , ale ty chcesz być buntowniczką . W ten sposób chcesz zwrócić na siebie jej uwagę . A , jak ci się do uda to wpadasz w histerię . Moim zdaniem , jeśli mogę ci poradzić . - tu uśmiechnęła się lekko .: - Powinnaś z nią porozmawiać ... Wiesz tak bez krzyków .
- Boziu ty i twoje mądrości . Skąd ty je bierzesz , co ? - zapytałam tylko popijając herbatę .:
- Z moherowego kapelusza ! - odparła kpiąco .: A teraz . Nie chcę być nie miła , ale idź porozmawiać z mamą .
- Masz rację . Już dawno powinnam to zrobić . - powiedziałam i ją przytuliłam . Ruszyłam ku drzwi , ale zatrzymała mnie słowami .:
- Lepiej teraz się z nią pogódź , bo później będzie za późno . Spójrz tylko na mnie . - powiedziała przed wysłaniem mi buziaka , po czym zamknęła drzwi . " No tak . Ona przecież straciła mamę ." Z tymi przemyśleniami udałam się do domu .
I , jak wam się podoba ?
Kolejny rozdział za 3 komentarze ..
xD
Subskrybuj:
Posty (Atom)